Wolność do jedzenia, picia i palenia – Indeks Państwowego Paternalizmu

Drukuj

Polska zajęła 15. miejsce w UE w rankingu The Nanny State Index - Indeksie Państwowego Paternalizmu. W ramach podkategorii indeksu, jako najbardziej restrykcyjne ocenione zostały przepisy dotyczące wyrobów tytoniowych i napojów alkoholowy. Rządzący w Polsce planują też radykalnie zaostrzyć przepisy w obszarze e-papierosów. Jednak dorośli ludzie powinni mieć większą swobodę w podejmowaniu decyzji dotyczących tego, co i gdzie chcą jeść, pić, palić.

Europejska sieć think tanków EPICENTER opublikowała pierwszą edycję Indeksu Państwowego Paternalizmu w UEThe Nanny State Index. Indeks ten mierzy poziom restrykcyjności przepisów regulujących sprzedaż oraz konsumpcję jedzenia, napojów bezalkoholowych, alkoholu, tytoniu i e-papierosów w 2015 r. Polska zajęła 15. miejsce w rankingu na 28 objętych badaniem krajów. W czołówce rankingu znalazły się najbardziej restrykcyjne pod tym względem: Finlandia, Szwecja i Wielka Brytania. Najmniej restrykcyjnymi krajami są Czechy i Niemcy.

W krajach Unii Europejskiej funkcjonuje szereg przepisów określających co, jak i gdzie możemy jeść, pić, palić. Co więcej, wiele substancji jest dodatkowo opodatkowanych (obok standardowego podatku konsumpcyjnego VAT), co poza celem fiskalnym ma także zniechęcać do ich konsumpcji. Istnienie takich przepisów jest często argumentowane państwowym paternalizmem, wedle którego to politycy i urzędnicy chcą odgórnie ograniczać pewne zachowania ludzi, w imię ochrony ich życia oraz zdrowia. Przeciwieństwem takiego, często nadopiekuńczego, państwa jest system, w którym to dorośli ludzie samodzielnie podejmują decyzje dotyczące spożywania określonych substancji. Ten system opiera się nie tylko na indywidualnej wolności, ale też na odpowiedzialności – za własne zdrowie i życie, a także na uszanowaniu wolności innych ludzi.

Indeks Państwowego Paternalizmu pokazuje, że wiele państw UE poszło zbyt daleko w zaostrzaniu przepisów dotyczących sprzedaży i konsumpcji określonych substancji. Zrozumiałe jest ograniczenie dostępu np. do tytoniu czy alkoholu osobom małoletnim. Jednak dorośli ludzie powinni mieć większą swobodę w podejmowaniu decyzji dotyczących tego, co i gdzie chcą jeść, pić, palić. Nie powinni być do tego zniechęcani wysokimi, karnymi podatkami.

Ten indeks pozwoli na porównania pomiędzy krajami i rozpoczęcie debaty na temat tego, które przepisy w Polsce można zliberalizować np. do poziomu Czech czy Niemiec. Indeks ułatwi też badania na temat wpływu restrykcji na faktyczne zachowania ludzi, w tym zmianę struktury konsumpcji np. spożycia słabych i mocnych alkoholi czy zakupy tańszych papierosów na czarnym rynku. Wiele paternalistycznych restrykcji przynosi skutki odmienne od założonych. Dlatego warto korzystać z tego typu indeksów, aby dokonać faktycznej oceny skutków regulacji.

Przechwytywanie3

Indeks Państwowego Paternalizmu (ang. The Nanny State Index) składa się z czterech składowych. Im wyższa wartość indeksu tym bardziej paternalistyczny, a więc często nadopiekuńczy, jest dany kraj.

Pierwsza składowa dotyczy wyrobów tytoniowych. Mierzy m.in. poziom opodatkowania, możliwość reklamy papierosów czy liczbę miejsc objętych zakazem palenia. Restrykcyjność polskich przepisów jest nieco wyższa niż średnia unijna. Druga składowa dotyczy e-papierosów. Tutaj Polska znalazła się w gronie najmniej restrykcyjnych krajów UE, ale pozycja naszego kraju pogorszy się, jeśli rządzący wprowadzą planowane znaczące ograniczenia dotyczące konsumpcji i sprzedaży e-papierosów. Nasz kraj znalazł się w pierwszej dziesiątce krajów o najwyższej wartości Indeksu Państwowego Paternalizmu w obszarze alkoholu, w którym wzięto pod uwagę m.in. wysokość podatków, zakazy reklamy czy ograniczenia sprzedaży promocyjnej alkoholu w sklepach i barach. Ostatnia składowa indeksu mierzy restrykcje dotyczące jedzenia i napojów bezalkoholowych, np. jeśli chodzi o dodatkowe podatki czy limity dotyczące składników takich jak cukier czy tłuszcze. W Polsce restrykcje w tym obszarze są niewielkie, ale autorzy indeksu podkreślają absurdalne i nadmiernie restrykcyjne przepisy dotyczące sprzedaży w sklepikach i stołówkach szkolnych.

Przykładem wzrostu państwowego paternalizmu jest projekt ustawy o e-papierosach. Ministerstwo Zdrowia forsuje go pod pretekstem implementacji dyrektywy UE, mimo że jak wynika z Oceny Skutków Regulacji projektu, dyrektywa pozostawia zasadniczo swobodę państwom członkowskim w regulacji e-papierosów. Przewidywany jest (1) całkowity zakaz używania e-papierosów w miejscach publicznych, który zamknąłby vaperów (osoby spożywające e-papierosy) z prawdziwymi palaczami w palarniach, (2) zakaz reklamy, (3) zakaz promocji, która może obejmować np. sprzedaż dużych pojemników na płyn, (4) zakaz sprzedaży przez Internet i za granicę, a także (5) dodatkowe opłaty dla branży” – podkreśla Rafał Trzeciakowski, Ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Uzasadnienie ustawy nie podaje ani jednego badania, które wskazywałoby na szkodliwość e-papierosów, a tym bardziej szkodliwość, która stawiałaby je na równi z prawdziwymi papierosami. Tymczasem z dostępnych badań, których przeglądu dokonał m.in. Główny Inspektorat Sanitarny oraz prof. Andrzej Sobczak, wynika, że rezygnacja palaczy z tradycyjnych papierosów na rzecz  e-papierosów daje nadzieję na istotną poprawę zdrowia publicznego, w tym ograniczenia zgonów z powodu raka płuc” – powiedział Trzeciakowski.

Częstym argumentem stosowania paternalistycznej polityki w omawianych obszarach jest „ochrona zdrowia publicznego”. Jednak autorzy indeksu pokazują, że na poziomie UE nie ma związku pomiędzy restrykcyjnością indeksu a średnią długością życia, liczbą palaczy czy poziomem konsumpcji alkoholu.

„Wielka Brytania jest trzecim najgorszym krajem w UE jeśli chodzi o wolności dotyczące stylu życia. Tylko Finlandia i Szwecja są bardziej restrykcyjne dla konsumentów alkoholu a żaden kraj UE nie jest tak restrykcyjny dla palaczy jak Wielka Brytania. Jeśli nie jesteś abstynentem i niepalącym wegetarianinem polecam spędzić tegoroczne wakacje w Niemczech lub Czechach”.

Christopher Snowdon, główny autor indeksu, ekonomista brytyjskiego think tanku Institute of Economic Affairs

Zaprezentowany 31 marca indeks, mierzący ograniczenia tego co można jeść, pić i palić, nie uwzględnia wszystkich przejawów państwowego paternalizmu. Jednym z nich jest polityka dotycząca narkotyków np. marihuany, nadal bardzo restrykcyjna w wielu krajach UE. Innym obserwowanym w Polsce, a nieuwzględnionym w rankingu, przejawem nadmiernego paternalizmu jest ograniczenie miejsc, w których można spożywać napoje alkoholowe. Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, zakazuje się spożywania alkoholu na ulicach, w parkach i na placach (a nie w miejscach publicznych). Marek Tatała, ekonomista FOR i inicjator akcji „Legalnie nad Wisłą”, zwrócił uwagę na to, że w ustawie nie ma mowy o brzegu rzeki. A takim brzegiem są betonowe schody nad Wisłą w Warszawie, oficjalnie część śródlądowych wód powierzchniowych. 5 kwietnia 2016 r. w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieście odbędzie się kolejna rozprawa, podczas której sąd zdecyduje czy nad brzegiem Wisły można legalnie napić się np. piwa. Pozwoli to na otwarcie debaty na temat obowiązującego już teraz ustawowego zakazu spożywania alkoholu na ulicach, placach i w parkach oraz określi np. czy nie powinno to być regulowane wyłącznie na poziomie samorządów.

Tekst bazuje na komunikacie Forum Obywatelskiego Rozwoju mojego autorstwa.

Forum Obywatelskiego Rozwoju jest jednym z partnerów Indeksu Państwowego Paternalizmu – the Nanny State Index 2015. Zapraszam do zapoznania się z pełnym rankingiem dostępny na stronie: www.nannystateindex.org

Czytaj również